serwisy tematyczne
Katalog rozwiązań
Newsletter

21.10.2008
Teraźniejszość i przyszłość telemedycyny

Zamglona autostrada. Ktoś gwałtownie hamuje. Karambol. Do najbliższego szpitala powiatowego trafia pacjent za pacjentem. Tomograf i rezonans magnetyczny pracują pełną parą. Miejscowi specjaliści nie nadążają z opisywaniem zdjęć. Pacjenci czekają coraz dłużej, czas ucieka... W tym momencie reaguje system informatyczny. Internetem wysyła pełną dokumentację medyczną do dyżurujących w domu lekarzy. Jeśli akurat nie mają włączonego komputera wysyła im wiadomość na telefon komórkowy. Mało tego. System wie, który lekarz specjalizuje się w urazach brzucha, głowy, czy kończyn i tak dobiera zdjęcia, aby zawsze opisywał je najlepszy specjalista. Fikcja? To już się dzieje w naszym kraju. To właśnie jeden z koronnych przykładów zastosowania telemedycyny.

Mimo wielkich możliwości telemedycyna jest jednak wciąż dla wielu pacjentów obcym terminem. Ponad połowa badanych uważa, że telemedycyna to... telefoniczne umawianie się na wizytę u lekarza.  Szczęśliwie zalety telemedycyny są już doskonale znane polskiej służbie zdrowia.

- Dyskutować o cenach sprzętu i softwaru w przypadku telemedycyny i coraz lepiej rozwijającej się teleradiologii, to jak rozważać ile pieniędzy potrzebujemy aby kupić samochód. Wszystko zależy od potrzeb. Polskie szpitale są nadal w ciężkiej sytuacji finansowej, ale coraz większa ich ilość zauważa że nowoczesne technologie - nawet pozornie drogie w zakupie - niwelują szybko straty jakie przynosi eksploatacja przestarzałych urządzeń. Co więcej, szpitale nie są przecież pozostawione w tej kwestii same sobie - mogą liczyć na unijne subwencje - mówił na katowickiej konferencji Krzysztof Bogdański, prezes firmy Alteris, która dostarcza  oprogramowanie medyczne dla Zakładów Diagnostyki Obrazowej.

Mimo że wszystkie polskie szpitale mają już dostęp do wirtualnej sieci, a większość z nich posiada informatyczne systemy zabezpieczeń, to jednak usługi telemedyczne dla większości z tych placówek wciąż są luksusem. Czy można to zmienić i jak tego dokonać? Zdaniem prelegentów równolegle z promocją telemedycyny musi nastąpić podniesienie standardu sprzętu oprogramowania jakim dysponują polskie szpitale. Techniki telemedyczne mogą tylko podnieść jakość świadczonych usług, nie mogą wszak tych usług zastąpić. Tymczasem tylko nieliczne placówki mają sprzęt zapewniający cyfrowy zapis wyników badań. Jeszcze mniej jest karetek, które drogą elektroniczną mogą przekazywać EKG do ośrodka kardiologicznego. Takim novum dysponuje zaledwie 16% szpitali. Konsultacje na odległość i przy wykorzystaniu telemedycznych systemów prowadzi się jedynie w 11% przypadków transportu pacjenta.

Dodatkowym problemem jest wiek pacjentów. Coraz większa grupa badanych i leczonych osób to ludzie w jesieni życia, którzy do nowoczesnych technologii i wiedzy czerpanej z globalnej sieci mają znikomy dostęp, a co za tym idzie nie ufają tym technologiom. Kolejną barierą ekspansji telemedycyny w Polsce są przepisy ustawy o wykonywaniu zawodu lekarza oraz kodeksu etyki lekarskiej, mówiące że lekarz nie może leczyć pacjenta, jeśli go osobiście nie zbada.

Jak mówi Wojciech Glinkowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, polskiej telemedycyna nie ma się jednak czego wstydzić. "-Mamy bardzo dużo aplikacji i rozwiązań nie tylko świetnie zaprojektowanych ale i zyskujących renomę na całym świecie." Przykładem aplikacje do telefonu komórkowego - np. wspomagające lekarza w ocenie możliwości wystąpienia u pacjenta powikłań zakrzepowo - zatorowych. Kolejnym dowodem na to że nie jesteśmy technicznie w tyle jest, jego zdaniem Puls-Tester - czyli komórkowa aplikacja, pozwalająca wykonywać testy wydolnościowe na odległość. "- To świetna sprawa, a dla wielu trenerów wręcz niezbędna. Dzięki niej mogą mieć dokładne wyniki testów swoich zawodników, będąc od nich nawet kilka tysięcy kilometrów" - chwali Glinkowski.

Czy polską służbę czekazdrowia telemedyczny boom? Wątpliwości nie ma dr inż George Kowalczyk z Network Integrated Associates.  "- Na narodziny pierwszego w Polsce w pełni cyfrowego szpitala musimy jeszcze poczekać. Na razie wdrażane są poszczególne elementy. Przecież  kompleksowe rozwiązania wymagają nie tylko nakładów, ale i czasu oraz koncentracji w jednym miejscu talentu medycznego i informatycznego. Żeby ruszyć z miejsca w Polsce musi powstać pilotowy system, który zbada jakie problemy występują przy jego obsłudze po stronie świadczeniodawców i świadczeniobiorców. To normalne - przynajmniej za oceanem - że każde nowe rozwiązanie poddawane jest krytyce zarówno ze strony środowiska lekarskiego jak i samych pacjentów."

 

 

Autor: Mirosław Rusecki

Źródło: Alteris



Wszelkie prawa zastrzeżone | Polityka prywatności
Projekt: 2BITS